BLOG KSIĄŻKOWY
KSIĄŻKI

CZYTAM BO…

#czytambolubię, bo #czytaniejestsexi, #czytambomogę poza tym #czytanienieboli,  i #czytaniejestgroznedlaglupoty – w dużym skrócie – same plusy. Musicie jednak wiedzieć, że nie zawsze tak było. Oj nie zawsze !

Był czas, kiedy czytanie znajdowało się na mojej czarnej liście.

Kiedy mi się odmieniło? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Późno! W dzieciństwie czytanie zdecydowanie sprawiało mi ból, niemal fizyczny.  To była najgorsza, najbardziej dotkliwa kara zaraz po zakazie żucia gumy. To była starta czasu, najbardziej niewdzięczna, nikomu nie służąca, nic nie wnosząca czynność. Wszystko było lepsze od czytania, z wielogodzinnym sprzątaniem pokoju włącznie. Książki mnie nudziły. Nienawidziłam czytać. Serio.

W tamtym czasie wyjątkiem były ” Dzieci z Bullerbyn”- o tak, tę książkę przeczołgałam chyba ze trzy razy. Chciałam być jak Lisa, mieszkać na wsi w drewnianym, uroczym domku, mieć braci i całe mnóstwo fajnych przygód. Jednak potem, potem długooooo nie było nic. Czytanie nadal mnie męczyło.

Zmiana przyszła dość nagle i niespodziewanie. Było lato, wakacje, u moich ukochanych kuzynów na południu Polski. Mogłam mieć wtedy jakieś trzynaście lat. Pewnego dnia, najmłodszy z nas, Michaś rzucił hasło, że Piotrek, jego starszy brat – ma książkę, w której jest napisane jak robiono z ludzi mydło. No i tak właśnie, zaczęła się moja dozgonna jak sądzę, miłość do czytania – od Tadeusza Borowskiego i Hanny Krall – czyli od Auschwitz. Do dziś, nie istnieje temat, który poruszał by mnie bardziej niż Zagłada.

Od tamtego, gorącego lata minęło już bardzo wiele czasu, Michaś jest policjantem, Piotrek nauczycielem chemii a ja…nie mogę przestać czytać. Wierzcie lub nie, ale to jest jak choroba, jak nałóg. Odczuwam zdecydowany niepokój kiedy kończę książkę i wiem, że nie mam nic w odwodzie. Choć właściwie dziś, takie sytuacje już mi się nie zdarzają, bo dla własnego komfortu psychicznego zapasy mam zawsze słuszne. Poza tym, jeśli położylibyście przede mną powiedzmy tysiąc złotych i dali wybór – Bonito vs. TK Maxx, to zawsze wybiorę książki, tak mam. Na czytanie jestem w stanie wydać każą kasę. Tak wiem, to dziwne ale nie bójcie się, nie zarażam 🙂

Dziś, napisałabym, że czytam bo… czytanie to zawsze fantastyczna podróż.

Możliwość przenoszenia się w miejscu i w czasie. Możliwość doświadczania, odkrywania i poznawania tego wszystkiego, co pozornie pozostaje poza zasięgiem. To zapachy, smaki i dźwięki, to dziesiątki nowych doświadczeń, setki niesamowitych miejsc, tysiące historii, które zawsze czegoś uczą. Czytanie, to także wielka lekcja przeżywania emocji, zamiana światów, pełen odlot !

I to wszystko, za niespełna 39 złotych 🙂

Także polecam Wam bardzo, to jest lepsze niż …no sama nie wiem, w tym temacie mogę być zbyt stronnicza.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *