” ZŁOTA KLATKA” -RECENZJA KSIĄŻKI CAMILLI LÄCKBERG

Na książki Camilli LÄCKBERG się czeka. Wie to każdy, szanujący się fan kryminalnej serii z Fjällbacki. Seria ta, mimo, że momentami niedoskonała, prawie zawsze gwarantowała nam – czytelnikom, świetną, książkową rozrywkę. Kiedy więc jakiś czas temu, przeczytałam, że Camilla pisze nową powieść, która nie będzie ani klasycznym kryminałem, ani kontynuacją zdarzeń z Fjällbacki – pomyślałam – O.K. Może autorka potrzebuje odskoczni, może chce sprawdzić się w innym gatunku. Jej święte prawo. Zobaczymy co będzie.

Parę dni temu dostałam ” Złotą klatkę ” w prezencie imieninowym i … wiem, że nie będzie z tego totalnie nic!

Niestety – piszę to z żalem, ale pierwsza część, nowej serii królowej szwedzkiego kryminału po prostu rozczarowuje.

Dawno nie czytałam tak złej książki. Miał być thriller psychologiczny, a wyszła z tego jakaś generalnie mało straszna – za to nudna i przewidywalna powieść obyczajowa z elementami Blanki Lipińskiej. Wątek kryminalny – ledwo widoczny, a do tego infantylna główna bohaterka, schematyczna i  mało wiarygodna fabuła. Owszem, czyta się to ekspresowo ale nic w tej powieści nie zachwyca, nie intryguje, nie zaciekawia. A szkoda, bo to historia z ogromnym potencjałem.

Faye kiedyś była Matyldą. Córką i siostrą. Odkąd opuściła rodzinną Fjällbackę i zamieszkała w Sztokholmie, była już tylko Faye. Studentką prestiżowej uczelni, potem – żoną bogatego męża, matką Jullianne, luksusową kobietą z wyższych sfer, która właściwie – ma w życiu dwa cele, zapomnieć o Fjällbece i zadowolić swojego wiecznie niezadowolonego męża. Mogłoby się wydawać, że wiedzie niemal idealne życie. Opływa w luksusie, nosi sukienki od Dolce &Gabanna, jada lunche w modnych, sztokholmskich knajpach, opiekuje się domem i wychowuje ukochaną córkę.

Nic bardziej mylnego. Mąż jest tyranem i zapatrzonym w siebie egoistą. Córka – to nieznośna kilkulatka, po której ciągle trzeba sprzątać, a sama Faye ma poczucie, że marnuje swój ogromny potencjał. Ta bańka pęknie po raz pierwszy, kiedy okaże się, że Jack zdradza Faye. Po raz drugi, kiedy Jack nie wróci z wyprawy z Julianne, a policja na podłodze ich luksusowego apartamentu znajdzie ślady krwi. Co się wydarzyło? Czy Jack zabił swoją córkę ? Co zrobi Faye? Kupcie i przeczytajcie, jeśli musicie – ale wydaje mi się, że jest wiele innych, świetnych tytułów, w które po stokroć bardziej warto zainwestować 39,90.

Rozumiem, że idea girl power – silnych, wyzwolonych kobiet, które odważnie sięgają po swoje, jest teraz szalenie modna – w filmie, w literaturze, w życiu. Rozumiem, że seks zawsze sprzedawał się świetnie, ale! Oba te wątki, nie czynią z tej historii dobrej powieści, a już z pewnością daleko jej do psychologicznego thrillera, który powinien ściskać gardło i nie puszczać do samego końca.

Przyznam się bez bicia, że podczas lektury tego wybitnego arcydzieła miałam dwa potężne kryzysy. Byłam bliska porzucenia tej książki po pierwszych stu stronach. Doczytałam jednak do końca i postanowiłam napisać o niej post, bo uznałam, że w ten sposób, chociaż Wam zaoszczędzę rozczarowań.

Całe szczęście, równolegle ze ” Złotą klatką” przeczytałam dwie inne, świetne książki, o których napiszę wam po weekendzie.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *