gotowanie, przepis na rosół
LUDZIE

5 NIEZAWODNYCH TRIKÓW DLA KULINARNIE NIEAKTYWNYCH

Wiecie, że generalnie nie gotuję. Jestem, jakby to powiedzieć…? kulinarnym zerem. Poza tym – gotowanie jest dla cierpliwych i tych co mają czas. Ja nie mam ani jednego, ani drugiego, więc generalnie robię jedzenie, żeby nie umrzeć z głodu. Ale! Mam gotujących przyjaciół i to ich niesamowicie innowacyjne triki opiszę dziś w poście, tak by każdy z Was mógł się wesprzeć i zabłysnąć w nagłej, kulinarnej potrzebie.

Na dobry początek oczywiście – śniadanie.

Każdy szanujący się kulinarno – oporny, z pewnością ma w domu czerstwy chleb. Wiadomo, kto jak nie my? Należy więc – pokroić go w równe kromki, obtoczyć w rozbełtanym jajku i usmażyć na dobrze rozgrzanym tłuszczu. Jakiś zwykły, opiekany chleb powiecie, otóż nie ! Wystarczy, że położycie na wierzchu trzy liście rukoli, plaster awokado i odrobinę smażonego bekonu a ten zwyczajny chleb opiekany w jajku zamieni się w genialnego, miękkiego tosta, który rozpływa się w ustach.

Lecimy dalej. Obiad.

No, jak obiad to wiadomo, że rosół i schabowe. W czym tkwi sekret, tego wykwintnego posiłku? Otóż, najzajebistszy rosół świata zrobicie, z co najmniej trzech różnych gatunków mięsa, gotowanych długo na wolnym ogniu. No i warzywa. Dużo warzyw! Nie, tam że jedna marchewka, jedna pietruszka. Nie!!! Ma być dużo, bo to warzywa dają ten wyjątkowy aromat i potem nie musicie posiłkować się, żadnymi kostkami, vegetami etc, wystarczy trochę soli i voila! Serce teściowej jest Wasze. By jednak sukces był spektakularny, musicie jeszcze skraść serce teścia. W tym celu należy namoczyć kotlety schabowe w mleku i cebuli i zostawić w lodówce na 12 godzin. Potem roztłuc, obtoczyć w jajku i bułce i usmażyć.  Serwować oczywiście z polskimi, dorodnymi ziemniakami oraz mizerią z ogórków z polskich upraw.

Na deser polecam, bitą śmietanę hand made.

Będziecie potrzebowali, jeden słoik prażonych jabłek ( oczywiście co bardziej ambitni mogą jabłka ukręcić sami ale osobiście polecam słoik – szybko, sprawnie i do celu) , do tego śmietana 36% ( koniecznie z Piątnicy – tak radzi B. – autorka przepisu, a ja jej ufam), herbatniki korzenne i trochę rodzynek. Śmietanę ubijacie bez dodatku cukru a potem układacie składniki w pucharku warstwami. Koniec. Dziękuję. Wygląda pięknie i smakuje jak szarlotka.

Na koniec. Szaleństwo. Przepis, który lata temu odkryła przede mną ciocia mojego ukochanego męża. Prawdziwy szwedzki specjał czyli Pokusa Jannsona. Zapiekanka idealna na kolację. Przygotowanie zajmie Wam dłuższą chwilę, prawdopodobnie pierwszy kryzys będziecie mieli podczas krojenia ziemniaków, ale efekt końcowy będzie warty Waszego poświęcenia bo nie znam nikogo, kto nie zachwycił by się tym daniem.

Wieść niesie, że jakieś dwieście lat temu rzeczony Jannson ( ponoć artysta i śpiewak operowy) zaprosił kumpli na kolację właśnie i okazało się, że w kuchni ma tylko – ziemniaki, cebulę i anchois. Ot, cały sekret! Wam, przyda się jeszcze odrobina mleka i śmietany. Sól oraz pieprz ( powinien być biały). Doprecyzowując, na porcję dla dwóch osób będziecie potrzebowali kilograma ziemniaków, dwóch cebul, 200 ml śmietany 36%, odrobinę mleka i puszkę anchois. Ziemniaki musicie pokroić w paski ( podobne do frytek, tylko cieńsze), cebulę w piórka, anchois rozdrobnić widelcem. Wszystko to, wkładacie do żaroodpornej formy wysmarowanej masłem, mieszacie, zalewacie śmietaną i mlekiem, doprawiacie do solą i pieprzem i pieczecie przez 45 minut w 220 stopniach. Brzmi groźnie – ale jest do zrobienia…

Szczęśliwie dobrnęliśmy do końca. Zapewne, tak samo dla mnie jak i dla Was Kulinarna Otchłań pozostanie nadal Kulinarną Otchłanią, ale mam nadzieję, że jednak wyjdziecie stąd bogatsi o wiedzę z zakresu tej jakże obcej materii.

Ukłony dla Moich Guru od Gotowania: Agnieszka, Babcia, Bogusia, Wojtek – tylko dzięki Wam, potrafię zrobić coś więcej niż herbatę <3

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *