LUDZIE

KILKA SŁÓW O MIŁOŚCI

Dziś Dzień Zbiorowej Miłosnej Histerii. Osobiście nie obchodzę – nie dlatego, że jestem jakąś totalną Walentynkową Ignorantką ale po prostu wydaje mi się, że masowe celebrowanie miłości raz do roku to za mało.

O miłość, również tą do samych siebie, powinno dbać się każdego dnia. A przynajmniej powinno się próbować, bo jeśli uda Wam się, zadbać w związku o wyjątkową codzienność, to Walentynki będziecie mieć co najmniej raz w tygodniu. No dobra przesadziłam! Ale dwa razy w miesiącu jest do zrobienia 🙂

Od piętnastu lat jestem z tym samym facetem, a znam go przez większość życia. Znacząca liczba znajomych par zdążyła w tym czasie rozwieść się nawet dwukrotnie, a my… jakoś ciągle razem.

Czasami ktoś mnie zapyta – ” Jak to się robi “? – a ja, nie mam żadnej sensownej odpowiedzi, bo wiem, że dalecy jesteśmy od miłosnej sielanki. Może po prostu chodzi o to, że  kiedy inni rzucają fartucha albo idą na łatwiznę, my nie składamy broni. Kłócimy się albo milczymy godzinami, czasem – mówimy do siebie, używając słów powszechnie uznawanych za obraźliwe 😉 , z impetem trzaskamy drzwiami, wtedy – ja w krzyczę w myślach –  ” cozakurwaidiota”  – a On mruczy coś pod nosem, najpewniej nazywając mnie – ” głupią debilką”.

Miewamy się nawzajem dosyć! Notorycznie uprawiamy ping- ponga wzajemnych pretensji i oskarżeń. Bywamy sobą zwyczajnie znudzeni. Mam wrażenie, że im dłużej jesteśmy razem, tym jest trudniej, bo coraz więcej nas dzieli. A jednak… nie ustajemy w bojach i każdego dnia staramy się bardziej, nierzadko godząc się na dalekooooo idące kompromisy i ustępstwa. Po to, by móc wciąż zasypiać i budzić się obok siebie.

Oczywiście ! Tę wyjątkową codzienność nie zawsze da się zorganizować tak pięknie, jakby się chciało.

No bo np. kiedy wbicie trzech cholernych gwoździ, zajmuje mu średnio pięć tygodni, to po tygodniu ja – dostaję szału, a po trzech bywam cynicznie nieprzyjemna! Lub wtedy, kiedy On, chrapie drugą godzinę z rzędu, to jedyne na co mam ochotę, to wziąć poduszkę położyć mu ją na twarzy i usiąść na tym swoim wielkim tyłkiem! Bywają też dni, kiedy od rana grzeje xboxa, na zmianę z czteropakiem, i wtedy moja cierpliwość zostaje poddana Wielkiej Próbie! Kiedy w niedzielę, budzi mnie o 5 rano i żąda, bym pomogła znaleźć kluczyki do quada – tak – wtedy też zdecydowanie życzę mu śmierci!!!

A jednak…  nie bardzo wyobrażam sobie, Mój Świat bez Niego. Bo poza wszystkim ciągle, jest moim Przyjacielem, dobrym Kumplem, Partnerem, Facetem, na którego mogę liczyć. Jest Fajnym Ojcem, świetnym Kompanem górskich wypraw, jest Kimś – z kim dziele marzenia, przy kim czuje się zaopiekowana i bezpieczna. Jest ważny. No i tak poza wszystkim, jest po prostu wysokim, przystojnym blondynem z błękitnymi oczami i dużą ilością tatuaży. Ju noł łot aj min.

Tak to jest z tą miłością. To bez wątpienia  niesamowite zjawisko, piękne, ważne i potrzebne ale prawda jest taka, że stopień trudności wzrasta wprost proporcjonalnie do stażu związku. Im dalej w las tym niestety trudniej.

Jeśli zaś chodzi o codzienne celebrowanie, to chyba niepotrzebne są do tego wielkie gesty. Z doświadczenia wiem, że bywają złudne – w myśl zasady – im więcej karatów tym mniej miłości. Znam dziesiątki takich historii, w których brak uczucia  rekompensuje voucher do SPA, nowy samochód lub duży brylant. Ja jestem w tej kwestii zdecydowanie niewymagająca 🙂

Bo wydaje mi się, że największą wartość dla związku ma to –  co niematerialne i nieuchwytne.

Zatem, wystarcza mi jego uśmiech, wspólnie spędzony czas – spacer, teatr, nocne rozmowy przy winie.  Świadomość, że rozumiemy się bez słów, bo czasem wystarczy jedno spojrzenie, które mówi wszystko. Lubię, kiedy latem siadamy razem na tarasie i planujemy –  kolejny dzień lub kolejny wyjazd w Tatry. Lubię, kiedy On patrzy na mnie z czułością, mimo, że aktualnie nieco odbiegam od standardów 90-60-90. Poczucie, że jest, że zawsze mogę na niego liczyć nie ma ceny.

I to wystarcza, żeby przy okazji kolejnego kryzysu, nie chcieć trzasnąć drzwiami i już na zawsze pozostać po drugiej stronie.

A Dzień Zakochanych… Po prostu nie jest mi potrzebny, żeby mieć pewność, że On mnie kocha.

 

 

Może akurat Ci się spodoba...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *