LUDZIE

MENTALNE UBÓSTWO CZYLI KOROWÓD SPADAJĄCYCH GWIAZD

Mam teorię, że klasa to nie rzecz nabyta. Nie uczą tego w szkole i nie sprzedają w Biedrze. Żadne pieniądze tego świata, żadne splendory, żaden kurs dobrych manier, nie są w stanie sprawić, by człowiek cierpiący na mentalne ubóstwo, pozbawiony tej naturalnej, cudownej umiejętności odnalezienia się w każdej sytuacji, stał się nagle personą wysokiej kultury, pełnym elegancji, gracji i dobrego stylu erudytą.

Bo klasa to coś, co się ma – lub nie! Innej opcji nie ma.

Od pewnego czasu ” Bramy Rozrywkowego Raju” stoją dla mnie otworem.

Wierzcie lub nie, ale fakt obcowania z Gwiazdami nie ekscytuje mnie zupełnie.

To zdecydowanie nie mój świat – hipokryzja level hard, coś z cyklu ” Gratuluję ale nie rozumiem”. Dlatego przekraczam tę granicę tylko wtedy, kiedy muszę. Ale! – przyznaję bez bicia, że obserwowanie tego zjawiska od wewnątrz, jest wyjątkowym doświadczeniem. Co prawda, to co tam widzę, niestety częściej żenuje niż zachwyca, sprawia, że średnio co kwadrans unoszę brew w geście zdziwienia lub dla odmiany pogrążam się w głębokiej konsternacji. Serio! To najprawdziwszy Mikrokosmos.

Wniosek z tych swoich obserwacji mam jeden – rodzime Gwiazdy cierpią na chroniczny brak klasy.

Są wśród nich:

  • Księgowi – zajmują się głównie liczeniem – kasy, fanów, lajków, serduszek i followersów na Instagramie.
  • Plotkarze – większość życiowej energii skupiają na prymitywnym komentowaniu działań konkurencji.
  • Szydercy – kpiną i ironią odwracają uwagę od własnych niepowodzeń.
  • Magicy – swojej zupełnie przeciętnej rzeczywistości potrafią nadać wyjątkowy blask.
  • Dublerzy – ( oooo, tych jest całkiem sporo) – bezmyślni naśladowcy, imitacje – bez pomysłu na siebie.
  • Styliści – zaczynają dzień od porządnego mirrorselfie a kończą na #lotd.
  • Megalomani – przeciętniacy, zupełnie niesłusznie przekonani o swojej wyjątkowości. Klasyczny przerost formy nad treścią.
  • Szlachta – żyje ponad stan i otacza się wianuszkiem wiernych sług.
  • Manipulanci  – śliscy i dwulicowi geszefciarze. W łyżce wody utopią nawet słonia.

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać… ale myślę, że tyle wystarczy, by bezsprzecznie uznać, że po prostu mają tam problem.

Z przyzwoitością.

Gwiazdy uwielbiają bowiem stwarzać pozory, przybierają rozmaite maski, tuszują, retuszują, poprawiają i zaklinają rzeczywistość. Wydają na to zwykle, ogromne sumy pieniędzy, a potem wystarcza, że otworzą usta na ściance. I czar pryska! Bo nagle, okazuje się, że nie mają totalnie nic do powiedzenia albo – co gorsza – mają kłopot z artykułowaniem myśli w ojczystym języku. Wtedy właśnie najlepiej widać, że sukienka od projektanta, super modne dodatki i konto na Insta, które śledzi 800 tysięcy ludzi, to ciągle za mało, by zrekompensować brak osobowości.

I powiem Wam, że ja to nawet trochę rozumiem, bo nie każdy przecież musi mieć od razu, bóg wie jak bogate wnętrze, talent i charyzmę.

A na dodatek,  powszechnie wiadomo, że show biznes to mało przyjazna – ale jednak pojemna przestrzeń, która – jakby to powiedzieć ? – Przyjmie wszystko! Nie jest więc tajemnicą, że nie każdy aktor potrafi grać, nie każdy wokalista śpiewać, że tancerze zostają konferansjerami, celebrytki masowo “piszą” poradniki, a cała reszta to natchnieni Influencerzy.

O.K. – rozumiem, że różnorodność jest fajna! A reklamowanie majonezu, pasztetu i dragów na niestrawność to też praca. Można też, oczywiście być Gwiazdą bez talentu! Ale zastanawiam się, gdzie jest w tym wszystkim przyzwoitość ?

Nie mówię już o moralnym kręgosłupie, bo wiadomo!, niektórzy połamali dawno temu, a na domiar złego zgubili numer do kręgarza. Ale chodzi mi o takie zwyczajne bycie fair. W stosunku do koleżanek i kolegów z branży, swoich fanów, współpracowników, do samych siebie…

Dzisiejsi Idole to korowód spadających gwiazd, który inspiruje ewentualnie do zamówienia kolejnej, super diety pudełkowej. Nic więcej. Pusto! Ciemna dupa! Oprócz tego – masowo kupują fanów, głosy i statuetki. Cierpią na bezmyślność, dlatego nagminnie kradną pomysły innym. Dumnie prezentują swoje idealne ciała, bo poza tym, nie posiadają absolutnie nic godnego uwagi. Zadzierają nosy, cierpią na manię wielkości. Także, generalnie – raczej smuteczek.

Show biznes to specyficzna przestrzeń. Trochę fajna, trochę smutna. Niezwykła a jednocześnie dość zwyczajna. Wyjątkowa i banalna zarazem. Zdecydowanie pełna kontrastów. Pisałam kiedyś, że cierpimy na deficyt Gwiazd , dziś dodałabym jeszcze, że Damy i Dżentelmeni to gatunek na wymarciu, bo znakomita większość współczesnych idoli słowo ” klasa” kojarzy wyłącznie z pomieszczeniem, w którym odbywają się lekcje.

 

Może akurat Ci się spodoba...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *