SZTUKA

TOSCA – CZYLI DLACZEGO UWIELBIAM OPERĘ

Miałam chyba osiem lat, kiedy po raz pierwszy  byłam w Operze. I mimo, tego że było to naprawdę dawno temu, to pamiętam doskonale swój absolutny zachwyt.

Olbrzymie schody, kryształowe żyrandole, gigantyczna widownia,  balkony, reliefy na suficie. Wszystko było szalenie eleganckie i szykowne, ogromne ( wtedy jeszcze Teatr Wielki był największą sceną w Europie) i fascynujące.

Z samej opery  ( a byli to ” Krakowiacy i górale” ) nie zrozumiałam wtedy  zbyt wiele, ale jej doświadczanie zdecydowanie było ucztą. Feria barw, orkiestra, śpiew, ta gigantyczna scena, przepiękna scenografia – byłam urzeczona i oszołomiona. Tak bardzo, że od tamtej pory regularnie zaliczałam wszystkie opery, które mniej lub bardziej, nadawały się dla dzieci.

Była więc ” Halka” , “Skrzypek na dachu “, “Rigoletto”, “Czarodziejski flet”, Carmen”, “Wesele Figara”, „ Don Giovani”, potem, przyszedł czas na balet, a więc “Jezioro łabędzie” – of course i „Dziadek do orzechòw”. I tak w koło, bo “Halkę” widziałam chyba trzy razy.

Jakiś czas temu, porzuciłam operę na rzecz teatrów studyjnych, bo zaczęła mnie zwyczajnie nudzić. Potem, długo nie mogłam się odnaleźć w nowoczesnych aranżacjach, tych dobrze znanych mi klasyków, aż do wczoraj.

To, był jak zwykle – totalny przypadek – zadzwonił znajomy,  który pracuje w teatrze, zaproponował bilety – w pierwszej chwili chciałam odmówić a w drugiej zaprosiłam przyjaciół i …poszliśmy. I wiecie co? Znowu TO poczułam, magię tego miejsca, radość z obcowania z muzyką, emocje, tak charakterystyczne dla przeżywania opery, ale…od początku.

TOSCA

“Tosca”- to klasyczny melodramat. Opowieść o wielkiej miłości uwikłanej w wielką politykę. Floria Tosca i Mario Cavaradossi, śpiewaczka i malarz, połączeni niezwykłym uczuciem, które jednak nie będzie miało szansy rozkwitnąć, za sprawą okrutnych intryg, manipulacji i hipokryzji władzy. Tosca będzie walczyć o życie ukochanego i własną godność, znajdzie się w sytuacji bez wyjścia, a to sprawi, że wszystko skończy się tragicznie. Miłość, władza, polityka, hipokryzja, zakłamanie i w końcu – śmierć czyli historia stara jak świat. A jednak bezsprzecznie mnie uwiodła.

Być może, to zasługa Barbary Wysockiej – znakomitej reżyserki inscenizacji operowych, być może – winny był genialny sopran Svetlany Kasyan, albo cudownie monochromatyczna scenografia. Najpewniej jednak mój zachwyt jest wynikiem sumy wszystkich tych talentów.

Minęła doba , a ja ciągle nie mogę przestać o tym myśleć!

O tym, jak cudownie jest doświadczać opery, jakie to wyjątkowe doznanie.

Biletów na Toskę zapewne już nie ma, bo przewidziane są tylko trzy spektakle – 23, 24 i 26 lutego, ale zachęcam, żebyście na stronie teatru http://www.teatrwielki.pl
znaleźli w repertuarze coś dla siebie i po prostu poszli! My bawiliśmy się tak dobrze, że mamy już bilety na ” Straszny dwór”.

P.S. Polecam Wam miejsca na balkonach ( I i II ), doskonale widoczna scena i świetny widok na wyświetlacz z napisami. O.K. nie widać orkiestry ale i tak uważam, że lepsze to od siedzenia na parterze, gdzie po godzinie można dostać skrętu szyi od czytania napisów ( które znajdują się wtedy nie przed, a nad Waszymi głowami).

 

 

 

 

Może akurat Ci się spodoba...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *