DZIECKO CZYLI UPIÓR W OPERZE

Mam teorię, że największą zmorą każdej Opery są dzieci. Serio!

Od mojej ostatniej wizyty w Teatrze Wielkim minął tydzień, a ja wciąż mam w sobie złość. To uczucie permanentnego wpieprzenia, na fakt, że liczna obecność małych ludzi, pozbawiła mnie możliwości doświadczania opery tak jak lubię –  czyli w pełnym skupieniu. Nie piszę tego z pozycji jakiejś nadętej koneserki tematu ale po prostu tak jest. Słuchasz, patrzysz, czasem czytasz i żeby poczuć to wszystkimi zmysłami, potrzebujesz skupienia.

Doświadczanie Opery wymaga ciszy.

Tymczasem w zeszłą środę, doznałam wszelkiej możliwej kakofonii dźwięków, która sprawiła, że nie miałam pewności czy jestem w Operze, czy może jednak na zlocie fanów Dawida Kwiatkowskiego. Zaczęło się od uroczego sąsiedztwa wycieczki szkolnej. Kilkanaście dziewczynek plus dwie nauczycielki. I wielka, arcyważna konwersacja! O czym to jest?!

No kuźwa!

Jak zabierasz dzieci do Opery, to chyba jasne, że – o czym to jest, opowiadasz przed – a nie w trakcie! Z resztą, na boga! ” Straszny Dwór ” – nie wymaga kurde tłumacza ani przypisów. To przecież Moniuszko, na wskroś polski klasyk – no komedia romantyczna po prostu. Wystarczy się wsłuchać. Ale dziewczynki zamiast słuchać i patrzeć dyskutowały z paniami nauczycielkami cały pierwszy akt. A w mojej strefie zen wrzało.

Potem było tylko gorzej. Otóż, na przeciwległym balkonie, na oko ośmioletni chłopiec, leżał przewieszony przez barierkę i ” grał skubaniutki na kryształach”. Rozumiecie, drugi akt, krótkie pauzy między ariami, a ten pcha te łapska w te kryształy i dzwoni. Obok oczywiście siedzi mamusia i udaje, że nie słyszy, chociaż wiecie – akustyka w każdym teatrze działa raczej bez zarzutu. Może głucha ? Tylko myślę sobie, że jak głucha – to po co przyszła do Opery? Ale, co ja tam wiem…?

Jednak moja dzika furia osiągnęła level apogeum w trakcie arii z kurantem. Kiedy to dziewczynka, ze wspomnianej już wyżej wycieczki szkolnej zaczęła śpiewać razem z prompterem.

” Tak.. tak… to straszny, bardzo straszny dwóóóóóór! „

Ja pierdzielę, myślałam, że wstanę i zacznę okładać ją torebką. Ale wiecie, powstrzymałam się, bo w sumie to torebka ładna, droga i pożyczona od mamy, więc trochę szkoda. Dlatego właśnie uważam, że wstęp do Opery powinien odbywać się wyłącznie za okazaniem dowodu osobistego. Serio!

Dzieci się w Operze po prostu nudzą!

Ja sama, jestem tego doskonałym przykładem. Otóż, będąc dzieckiem, takim w wieku szkolnym zaliczyłam wszystkie, możliwe spektakle operowe. Uwielbiałam chodzić do teatru, interesowało mnie tam wszystko!  Oprócz  samej opery! Pamiętam, że nudziłam się tam okrutnie. I zasadniczo, wtedy, nie rozumiałam z tego absolutnie nic !, poza tym, że było kolorowo i ładnie tańczyli. I jeszcze, pół biedy jeśli opera była po polsku, najgorzej kiedy śpiewali np. po włosku, a ja nie nadążałam czytać z „promptera”. Nie nawiedziłam tego z całego serca –  tak bardzo, że później przez piętnaście lat nie chodziłam do Opery, w ogóle!

To się chyba nazywa trauma?!

I jeszcze coś apropos wycieczek! Trochę wstyd, ale co tam! Napiszę Wam.

Otóż, w liceum, w klasie o profilu estetycznym czyli takim nastawionym na kulturę, mieliśmy oczywiście obowiązkowe wyjścia do teatrów, muzeów, etc. I o ile kina, galerie czy muzea były zdecydowanie do przełknięcia, o tyle wizyty w Operze zawsze kończyły się katastrofą. Sprowadzały się mianowicie, do zbiorowego picia wódki w ostatnich rzędach amfiteatru. Tak, tak właśnie szesnastoletnia, przyszła elita intelektualna świętowała wyjścia do Teatru Wielkiego. Gouda zmieszana z Coca – Colą, nieśmiało przemieszczała się z rąk do rąk, tak, że zasadniczo w połowie, cześć z nas była już trwale nieprzytomna i w najlepszym razie pogrążona w głębokim śnie. Także, to tyle w temacie operowej edukacji młodzieży.

Oczywiście, dobrze jest pokazywać dzieciom świat. Uwrażliwiać je na piękno, uczyć patrzeć szerzej i widzieć więcej ale myślę sobie, że operę należało by zostawić na koniec. Bo to temat, do którego trzeba dojrzeć.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.teatrwielki.pl,  a ” Straszny dwór ” Moniuszki, możecie zobaczyć w Operze Narodowej w Warszawie jeszcze tylko dziś.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *